Terapia alkoholizmu – warto zawalczyć o siebie

Alkoholizm to choroba przewlekła. Nie rozrywkowy styl życia, nie fanaberia, nie słabość – to choroba. Najlepiej wie o tym alkoholik – ale dopiero wtedy, gdy poddaje się terapii. Zanim jednak uzależniony podda się leczeniu – nikt nie przekona go do tego, że ma problem. Podobnie było ze mną – piłem, bo chciałem, piłem, bo lubiłem, piłem jak każdy. Na pewno nie z przymusu, na pewno nie więcej niż przeciętny człowiek, na pewno nie poza kontrolą… I nawet kiedy za namową rodziny trafiłem na odwyk, poszedłem tam ze świadomością, że oni się mylą. Ze mną przecież wszystko jest OK. Co sprawiło, że zmieniłem zdanie?

Detoks i terapia grupowa – duet doskonały… więcej na stronie kliniki Medox – leczyc.pl.

Pierwszym sygnałem, że to alkohol rządzi mną, a nie ja nim, był detoks. Nie było tak strasznie, jak przedstawiają to niektórzy. Nie miałem omamów czy zaburzeń świadomości, najbardziej dokuczliwe były dwudniowe wymioty. Mimo to zrozumiałem, że mój organizm bez alkoholu się buntuje. Najgorsza była ogromna ochota, żeby się napić. Może to bardziej kwestia świadomości, że jestem odcięty od świata, a tym samym źródeł alkoholu. Nieraz przecież wytrzymywałem kilka dni bez picia, a tu dałbym wszystko za chociażby jeden kieliszek. Po kilku dniach detoksu, spędzonych pod kroplówkami, stanąłem na nogi. I od razu przystąpiłem do terapii grupowej.

W grupie raźniej – alkoholikom także. Świadomość, że nie jesteś sam, że każdy z nas na żmudnej drodze do trzeźwości nie raz upadnie – stanowiła bardzo silną motywację. Dzięki obecności w zajęciach siedmiu osób, można było spojrzeć na kwestię alkoholizmu z bardzo różnych perspektyw. Uświadamiasz sobie, że alkoholizm może w swoje szpony wziąć każdego. I że każdy może z nim wygrać – o ile tylko zechce. Bo to nie kumpel z odwyku czy terapeuta poda Ci gotową receptę na trzeźwość. To Ty musisz ją sam w sobie znaleźć. Terapia grupowa uświadomiła mi fakt mojej choroby i fakt, iż chory będę zawsze. A leczenie uzależnień do wstęp do nowego rozdziału w moim życiu.

Wyjście z ośrodka – i co dalej?

Po ośmiu tygodniach terapii w ośrodku, zaczynam nowe życie. Nie jestem oczywiście wyleczony, ale wiem, co mam robić dalej. Będę kontynuował terapię w grupie AA; raz w tygodniu rezerwuję czas dla siebie i ludzi sobie podobnych. Rozważam jeszcze terapię indywidualną, podczas której mógłbym na bieżąco weryfikować sposób radzenia sobie z problemami dnia codziennego. Póki co rozpoczynam prowadzenie codziennego dziennika, w którym zapisywał będę wszystkie wydarzenia i emocje, które skłaniają mnie do chęci sięgnięcia po kieliszek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *